wtorek, 13 grudnia 2011
sobota, 25 czerwca 2011
Kopciuszek we własnej bajce.
Zacznijmy od nazwy-Cinderella,po angielsku Kopciuszek.
Czy ja taka jestem?Czy jestem wykorzystywana do różnych prac,zmuszana,posiadająca 1000 obowiązków?Nie.Ale Kopciuszek był opuszczony.Cinderella nie miała przyjaciół,była wyśmiewana.
Ja mam dokładnie tak samo.Dziwię się temu,bo wydaje mi się,iż jestem raczej miła.Rodzice mi to mówili,dziadkowie-każdy z nich,że jestem super-dziewczyna.
Więc tym bardziej powinnam mieć przyjaciół,prawda?A tymczasem nie mam nikogo.Nikogo,komu mogłabym szczerze wyznać,w kim się kocham,komu mogłabym opowiedzieć o problemach rodzinnych.Niedawno spostrzegłam,że ludzie lgną bardziej do tych złych.Przykład?
Jest w klasie jedna dziewczyna.Trenuje taniec.Obgaduje,popisuje się,podlizuje,jest uszczypliwa,ale każdy do niej lgnie,jakoś potrafi do siebie przekonać ludzi.Tak,uwielbia pokazywać,jak tańczy.Po prostu w szkole staje na środu korytarza i popisuje się jakimś układem.Ona znajduje sobie takie ''ofiary''.Tymi ofiarami są osoby z naszej klasy ciche i spokojne,które na wszystko się zgadzają.Dziewczyna wie,że gdyby zaczęła popisywać się przede mną,odszczeknęłabym jej,że nie mam zamiaru oglądać jej pląsów(bo tak wiele razy w tych przypadkach mówiłam).A wie,że te niepozorne i grzeczne osóbki z klasy będą ją wiernie naśladować,przytakiwać i patrzeć,jak tańczy i się popisuje.Bo prostu są na to za miłe,za dobrze wychowane i nie zwrócą na to uwagi.
Nie to,że dobre wychowanie to coś złego,ale czasami skutkuje.Widzicie-jeśli nie zwrócimy komuś uwagi,ta osoba będzie to wciąż robić,a to przez naszą ''grzeczność''.
Ja tam wolę być miła dla miłych,ale dla tych kąśliwców chcę mieć zawsze przygotowaną ripostę.Jestem raczej wyszczekana,często doprowadzam kogoś do smutku i płaczu.Wiem,to źle.
Ale opowiem wam o innej dziewczynie.
Taka jedna,również z klasy naszej,strasznie się rządzi.Gdy ktoś jest z nią w drużynie podczas jakiejś zabawy klasowej,to nie może liczyć choćby na wypowiedzenie się.Podlizuje się także okropnie-za plecami nauczycieli mówi,że ich nienawidzi,a jak przychodzi co do czego,na lekcjach jest milutka i kochana.Kiedyś usiadłam sobie spokojnie w ławce na początku lekcji,rozpakowałam się.Wtedy do klasy wpadła ta dziewczyna.Spojrzała na mnie nie złością i wypaliła:
-To moja ławka,wynoś się!
-Kupiłaś ją?-odparłam ze spokojem,nie ruszając się z miejsca.Ona poczerwieniała i przymrużyła oczy.
-Ja tu zawsze siedzę,to moja ławka!Masz stąd iść!
-Ale dziś ja tu siedzę-muszę widzieć podczas testu to,co pani pisze na tablicy.Usiądz za mną, z lewej strony:wtedy nie będę ci zasłaniać-starałam się być nawet życzliwa i proponowałam jej dobre miejsce.Zacisnęła zęby i wkurzyła się jeszcze bardziej.
-Ja tu od zawsze siedzę,masz stąd iść.Trudno,sama se idź do tyłu.Bo powiem Pani wychowawczyni!
-krzyknęła,kładąc swój tornister na ławkę.Uśmiechnęłam się pobłażliwie.
-Proszę,leć,tam są drzwi-wskazał rękę na wyjście,jeszcze grzecznie ją podprowadziłam.
-Masz iść,to moja i tylko moja ławka-była niesamowicie wściekła.Miałam jej tak ustąpić?Rozumiem,że zazwyczaj tam siedzi,ale każdy wie,że mam wadę wzroku i muszę widzieć,a ona widzi doskonale.Wstałam w końcu,bez słowa.Tylko,gdy przenosiłam się do tyłu,a ona z zadowoleniem sadowiła się ''w swojej'' ławeczce,rzuciłam głośno :
-E tam,debilom się ustępuje.
Nie trawię jej-wciąż się rządzi.To nie jest dobra cecha.Potem widziałam,jak na przerwie obgaduje mnie przy paru przyjaciółeczkach.Skąd to wiem?Gdy tylko przechodziłam obok,natychmiast,patrząc się na mnie,pochyliła sie do swojej grupki.No,to co z tego?Może mnie obgadywać,ale ja mam swoją godność i nie poddaję się-walczę,aż wyjdzie na moje.Teraz tak nie było,ale przynajmniej wie,że się jej nie boję.
Czy ja taka jestem?Czy jestem wykorzystywana do różnych prac,zmuszana,posiadająca 1000 obowiązków?Nie.Ale Kopciuszek był opuszczony.Cinderella nie miała przyjaciół,była wyśmiewana.
Ja mam dokładnie tak samo.Dziwię się temu,bo wydaje mi się,iż jestem raczej miła.Rodzice mi to mówili,dziadkowie-każdy z nich,że jestem super-dziewczyna.
Więc tym bardziej powinnam mieć przyjaciół,prawda?A tymczasem nie mam nikogo.Nikogo,komu mogłabym szczerze wyznać,w kim się kocham,komu mogłabym opowiedzieć o problemach rodzinnych.Niedawno spostrzegłam,że ludzie lgną bardziej do tych złych.Przykład?
Jest w klasie jedna dziewczyna.Trenuje taniec.Obgaduje,popisuje się,podlizuje,jest uszczypliwa,ale każdy do niej lgnie,jakoś potrafi do siebie przekonać ludzi.Tak,uwielbia pokazywać,jak tańczy.Po prostu w szkole staje na środu korytarza i popisuje się jakimś układem.Ona znajduje sobie takie ''ofiary''.Tymi ofiarami są osoby z naszej klasy ciche i spokojne,które na wszystko się zgadzają.Dziewczyna wie,że gdyby zaczęła popisywać się przede mną,odszczeknęłabym jej,że nie mam zamiaru oglądać jej pląsów(bo tak wiele razy w tych przypadkach mówiłam).A wie,że te niepozorne i grzeczne osóbki z klasy będą ją wiernie naśladować,przytakiwać i patrzeć,jak tańczy i się popisuje.Bo prostu są na to za miłe,za dobrze wychowane i nie zwrócą na to uwagi.
Nie to,że dobre wychowanie to coś złego,ale czasami skutkuje.Widzicie-jeśli nie zwrócimy komuś uwagi,ta osoba będzie to wciąż robić,a to przez naszą ''grzeczność''.
Ja tam wolę być miła dla miłych,ale dla tych kąśliwców chcę mieć zawsze przygotowaną ripostę.Jestem raczej wyszczekana,często doprowadzam kogoś do smutku i płaczu.Wiem,to źle.
Ale opowiem wam o innej dziewczynie.
Taka jedna,również z klasy naszej,strasznie się rządzi.Gdy ktoś jest z nią w drużynie podczas jakiejś zabawy klasowej,to nie może liczyć choćby na wypowiedzenie się.Podlizuje się także okropnie-za plecami nauczycieli mówi,że ich nienawidzi,a jak przychodzi co do czego,na lekcjach jest milutka i kochana.Kiedyś usiadłam sobie spokojnie w ławce na początku lekcji,rozpakowałam się.Wtedy do klasy wpadła ta dziewczyna.Spojrzała na mnie nie złością i wypaliła:
-To moja ławka,wynoś się!
-Kupiłaś ją?-odparłam ze spokojem,nie ruszając się z miejsca.Ona poczerwieniała i przymrużyła oczy.
-Ja tu zawsze siedzę,to moja ławka!Masz stąd iść!
-Ale dziś ja tu siedzę-muszę widzieć podczas testu to,co pani pisze na tablicy.Usiądz za mną, z lewej strony:wtedy nie będę ci zasłaniać-starałam się być nawet życzliwa i proponowałam jej dobre miejsce.Zacisnęła zęby i wkurzyła się jeszcze bardziej.
-Ja tu od zawsze siedzę,masz stąd iść.Trudno,sama se idź do tyłu.Bo powiem Pani wychowawczyni!
-krzyknęła,kładąc swój tornister na ławkę.Uśmiechnęłam się pobłażliwie.
-Proszę,leć,tam są drzwi-wskazał rękę na wyjście,jeszcze grzecznie ją podprowadziłam.
-Masz iść,to moja i tylko moja ławka-była niesamowicie wściekła.Miałam jej tak ustąpić?Rozumiem,że zazwyczaj tam siedzi,ale każdy wie,że mam wadę wzroku i muszę widzieć,a ona widzi doskonale.Wstałam w końcu,bez słowa.Tylko,gdy przenosiłam się do tyłu,a ona z zadowoleniem sadowiła się ''w swojej'' ławeczce,rzuciłam głośno :
-E tam,debilom się ustępuje.
Nie trawię jej-wciąż się rządzi.To nie jest dobra cecha.Potem widziałam,jak na przerwie obgaduje mnie przy paru przyjaciółeczkach.Skąd to wiem?Gdy tylko przechodziłam obok,natychmiast,patrząc się na mnie,pochyliła sie do swojej grupki.No,to co z tego?Może mnie obgadywać,ale ja mam swoją godność i nie poddaję się-walczę,aż wyjdzie na moje.Teraz tak nie było,ale przynajmniej wie,że się jej nie boję.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

